wtorek, 27 października 2015

I wanted freedom




Dzisiejszy wpis będzie inny niż wszystkie , dziś porozmawiamy o tym co już było i czego nigdy nie będzie bo przecież nadzieja też kiedyś umiera ?


Kolejna długa, październikowa  nieprzespana noc , bez Ciebie czas ciągnie mi się znacznie dłużej. To dziwne, minął już ponad rok kiedy Ciebie przy mnie nie ma. Chyba wypadałoby się pozbierać zacząć coś gdzieś z kimś od nowa. Ale jak to tak? Z kimś całkiem obcym?


Nie potrafię powiedzieć kiedy dałam Ci się poznać, a kiedy ty sam to zrobiłeś. Wydaje mi się jakbyś nigdy nie był mi obcy, jakbym znała Cie od zawsze chociaż to dopiero piąty rok odkąd się poznaliśmy. Typ marzyciela i realistka , to musiało się tak skończyć.
Dziś ty z nią, ja być może niedługo z nim idziemy do przodu z biegiem czasu tym razem już oddzielnie. Czasami jeszcze zastanawia mnie to, czy rzeczywiście to musiało się tak skończyć ale ile razy mielibyśmy to reanimować. Po pół roku zaczęliśmy znowu rozmawiać, tym razem już nie jak pies z kotem. Nigdy nie przestałam Ci ufać, słuchałeś moich problemów z nim a ja twoich z nią.
Nadal Ciekawi mnie to czy Ciebie też to bolało tak samo ,czy też kuło od środka. Od tamtej pory
zostaliśmy przyjaciółmi.
Od jakiegoś czasu nie mamy możliwości spotykania się często ,ale czasami napiszesz. Czasami ja to zrobię, zapytam co u Ciebie was  słychać. Powiesz mi czym aktualnie się zajmujesz, dodasz do tego że mam się czuć wyjątkowa, bo oprócz mnie wie tylko ona. Wymienimy kilka innych wiadomości wymieniając poglądy które  jak zwykle będą się skrajnie różnić, Zawsze przecież byliśmy jak czarny i biały , woda i ogień. Ja nie będę chciała się kłócić ty napiszesz że musisz już lecieć, będę życzyła Ci miłego dnia. Następna taka sytuacja będzie miała miejsce pewnie za miesiąc, ja znów obiecam sobie że to już koniec. Następnego dnia będę myślała o tobie jadąc autobusem albo w łóżku przed snem znów mimowolnie będziesz ze mną.
Kiedy kiedyś trafisz na ten post będzie już za późno prawdopodobnie każde z nas będzie miało już całkiem swoje życie , a ja obiecałam.

                                              żadnych sentymentów




11 komentarzy:

  1. Cudownie piszesz ♥

    platinumskull.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Smutny taki trochę ten wpis, ale podoba mi się jak opisałaś te wszystkie uczucia i w ogóle. Życzę ci wiele szczęścia w miłości i nie tylko x Pozdrawiam i zapraszam do siebie:

    faiithfully lifestyle

    OdpowiedzUsuń
  3. smutaśny wpis, ale wiadomo nie zawsze będzie kolorowo..
    KLIK ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak niesamowicie prawdziwe, że aż przykre. Na prawdę, nie chodzi tutaj tylko o przekaz, ale i konstrukcja jest niesamowita. Gratulacje.
    Jeśli masz ochotę to zajrzyj do mnie, troszkę się zadziało http://mojedwiechwile.blogspot.com/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz naprawdę fajny styl pisania. Miałam ostatnio złe dni, jednak teraz mam pozytywne nastawienie do życia! Wszystko kiedyś na pewno będzie dobrze :D

    http://blekitnypamietnik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Post bardzo życiowy. Chyba wpadłem w dołek...

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny wpis. To straszne uczucie widzieć osobę, którą się kocha, która jest szczęśliwa, ale nie znami, a z inna osobą. Ale my chcemy jego szczęścia, nic nei zmeinimy, ale zawsze pozostanie w naszym sercu.

    julia-skorupka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Najgorzej, gdy nie możesz być szczęśliwa właśnie z tą osobą i patrzysz na szczęście tej osoby z kimś innym.
    Mocny, dający do myślenia wpis. Pozdrawiam!

    http://bitchyx18.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń